• Wpisów: 104
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 22:10
  • Licznik odwiedzin: 55 026 / 2148 dni
 
jessicaa
 
Dzisiejszy wpis będzie dość... uczuciowy. Z powodu takiego, że się nudzę, a w głowie przechodzą mi różne myśli, postanowiłam to napisać.

Troszkę klimaciku, jeśli ktoś chce, niech włączy.



Lalki są pasją większości osób, które to czytają. Te małe "stworzonka" wegług mnie nie są tylko cytując pewną osobę "kawałkiem plastiku bez życia". Te małe, aczkolwiek słodkie kawałki plastiku składają się w całość - może były kawałkiem plastiku, ale to chyba jeszcze w pudełku. To my nadajemy im wizerunek, osobowość, dajemy im nowy wygląd i tworzymy ich charakter. W końcu się z nimi utożsamiamy, przywiązujemy się do nich. Nie traktujemy ich tylko jako przedmiot materialny - daliśmy danej lalce duszę i nie łatwo jest się jej pozbyć. Po pewnym czasie zaczynamy kochać ten jakże mały w porównaniu do nas przedmiot. Niekiedy nasze pragnienia co do wyglądu i charakteru, nasze marzenia jacy my byśmy chcieli być realizujemy na lalkach. W innych przypadkach lalki są zupełnym przeciwieństwem właściciela. To nie do pojęcia jak można pokochać taki plastik. Sama tego nie rozumiałam, póki tego nie zaznałam. Ludzie śmieją się z lalkarek i lalkarzy - prawie dorośli, a lalkami się bawią. No cóż, niestety tak myśli o nas prymitywna większość społeczeństwa. Nie zmienimy tego, ale może ten wpis niektórym takim ludziom przywróci trochę rozsądnego myślenia. Skoro to nas uszczęśliwia i to lubimy, to dlaczego ludzie dostrzegają w nas jak "dzieci bawiące się lalkami"? Nie pojmuję tego, ale nie o tym mowa.
Czasami mamy chwile "depresji" jeśli chodzi o lalki. Uważamy, że już ich nie kochamy, że przestały nam się podobać itd.. Przez myśl przechodzi wiele pomysłów. Jedne pozytywne, inne z kolei negatywne. Pozytywne wiążą się ze zrobieniem czegoś ambitnego. Negatywne zaś, zwykle skłaniają się ku sprzedaży lalki, a w niektórych przypadkach nawet coś gorszego. Zwykle większość społeczeństwa lalkowego wybiera drugą opcję - sprzedaż. Tak jest łatwiej. Ja się nie wtrącam, jeśli ktoś rzeczywiście chce rozłąki z lalką to ja nie bronię, sama też tak wybrałam w przypadku Carol. Czasami jednak warto się zastanowić, pomyśleć o pozytywnych chwilach spędzonych z tym kochanym kawałkiem plastiku i powiedzieć "Może jest jeszcze szansa". Wtedy najlepiej odłożyć lalkę na jakiś czas do pudełka i wyjąć ją gdy nam jej zabraknie. Czasami dopiero wtedy zaczynamy rozumieć, że te dni bez lalki były dość smutne. Dlatego przy sprzedaży lalek polecam się zastanowić, tak żeby później tego nie żałować.
Ja osobiście nie żałuję, dowodem tego jest to, że przez decyzje jakie podjęłam mam teraz mój najkochańszy skarb - Monę. Jak wspominałam wpis niżej, jest idealna. Kocham ją od stóp do głów i mimo, że przechodziły mi przez głowę myśli o sprzedaży, wręcz skaczę z radości, że tego nie zrobiłam. Gdy wszyscy są przeciwko mnie zawsze zostaje ona. Mały kawałek plastiku który zawsze mnie wysłucha. Może uznacie mnie za wariatkę, ale tak, rozmawiam z Moną. Wierzę, że ona na prawdę mnie słucha tylko nie może niczego powiedzieć. Tak, to smutne - biedna Wiktoria nie ma przyjaciół i rozmawia z lalką... Tak nie jest. Mam przyjaciół, chociażby tu, ale żadnego nie ma przy mnie - nie mogę ich dotknąć czy też zrobić wiele innych rzeczy. Ją mogę. To mi pomaga, na prawdę.
Tak więc ta notka miała wam przekazać jakże ważną wartość - zanim podejmiecie jakąś radyklaną decyzję o sprzedaży lalki, pomyślcie, bo te kawałki plastiku według mnie na prawdę mają uczucia.

DSC03163.JPG


PS. Wszystkim płci żeńskiej życzę najlepszego z okazji Dnia Kobiet! :D
Wersja na blogspocie: platek-flejk.blogspot.com/(…)jak-mozna-kochac-plast…

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Jak ja kupię lalkę, to NIGDY jej nie sprzedam. Mogłoby jej być przykro :(
     
  • awatar
     
     
    Suisei.
    Wika, wzruszyłaś mnie! Ten post ma w sobie tyle emocji! Ja również kocham moje dwa małe "kawałki plastiku" i nie wyobrażam sobie życia bez nich. A co do takich, co się z lalkarzy wyśmiewają, no cóż - jest to przykre. Ale my przynajmniej mamy nasze lalki, naszą własną pasję, która daje nam radość ; )
     
  •  
     
    Masz rację. Ja mam jedną lalkę, ale kocham ją, mimo iż wiele razy chciałam sprzedać. Mój lalkowy świat pozwala mi się oderwać od szarej rzeczywistości. Szkoda tylko, że nie każdy człowiek potrafi uszanować, to jak wiele znaczą dla nas nasze "kawałki plastiku". :)
     
  • awatar
     
     
    Bella ☺
    Tak też to znam ;-; ciągle się z nas wyśmiewają...
     
  •  
     
    Ja się przyznam, że codziennie rozmyślam nad sprzedażą Lisy, ale jak sobie pomyślę, że u kogoś innego nawet przez przypadek się zniszczy to wolę ją pozostawić nawt jeśli miała by stać na komodzie nie tykana.  
    Tutaj niestety muszę poprzeć Twoje słowa :(  Ludzie myślą, że jesteśmy dziećmi z barbie które robią im jak głupie foty bo nie mają co robić. To denerwujące , przykre i obraźliwe!
     
  •  
     
    Ja też gadam z moimi lalkami. Kocham ludzi którzy umieją słuchac a one zawsze były przy mnie. Jeśli jeszcze ktoś powie że bawię się lalkami Cię zacytuję ;D
     
  •  
     
    To smutne, ze niektórzy się z nas smieją, a może po prostu zazdroszczą, że mamy hobby?
    Kilka razy uświadamiałam sobie, że przecież to jest zwykła lalka, jakis przedmiot, ale ja tak tego nie postrzegam, to jest zapewne punkt widzenia innych osób, dla mnie to jest mała przyjaciółka, urocza dziewczynka, która wbrew pozorom ma własny charakter, staje sie częścią nas, czymś nieodłącznym, czymś co kochamy i nie wszyscy to zrozumieja, zrozumieć to można dopiero gdy będzie się miało kontakt z lalką
    Coś tu miałam jeszcze dopisać, ale zapominiałąm, napisze więc, że zgadzam się z tobą w 100% :)
     
  •  
     
    @snowflake.: Rozumiem ^^" Po prostu się zdenerwowałam tym komentarzem. Więc postanowiłam napisać tu.
    Własnie jestem za tym, żeby uzmysłowić innym, co to jest sprzedaż - to nie jest łatwa rzecz, trzeba ją omówić i poważnie się zastanowić. Szczególnie kiedy rzecz kosztuje sporo. ;D
    Mona. *w*
     
  •  
     
    @Werciaa<33: Napisalam, ze nie bronie sprzedazy lalki. Sama to zrobilam i bylo to dobre rozwiazanie. Ty rowniez tak postapilas i nie zalujesz. W innych przypadkach jednak ludzie moga zalowac, ten post nie mial na celu zakazania sprzedazy lalek, mial raczej na celu opisanie co ja czuje do plastikow, a o sprzedazy napisalam odruchowo, ale na poczatku tego watku napisalam "ja nie bronie" ;)  Ogolnie to sprzedaz lalki w niektorych przypadkach jest dobrym wyjsciem z sytuacji, tak jak w naszych, lecz w niektorych moze byc zlym i ludzie moga tego zalowac dlatego nalezy przemyslec czy na pewno tego chcemy :) jeszcze raz napisze - Ten post absolutnie nie ma na celu zakazania sprzedazy lalek! :)
     
  •  
     
    Ja myślałam kilka razy o sprzedaży lalek, ale się do każdej lalki przywiązałam, każda znaczy dla mnie wiele. Jak w szkole była zbiórka rzeczy do domu dziecka, to z trudem oddałam stare Barbie od lat leżące na dnie pudełka, o których istnieniu zapomniałam. o.o
    A co do ludzi wyśmiewających się z lalkarstwa - mnie denerwują chłopacy z mojej klasy. Ciągle twierdzą, że "ona się bawi lalkami!" (pokazałam raz na informatyce prezentację o lalkach), a sami zbierają jakieś figurki. Jeden ma nawet osobny pokój na nie przeznaczone. o.o A ze mnie się śmieją... Nawet moja mama się pyta: "jak będziesz dorosła, to będziesz się lalkami bawić?" Tylko, że ja się nimi nie bawię i od dawna próbuję im to wytłumaczyć. x.x
    Dziwne, że mój tata ma małe modele samochodów i nikt nie nazywa tego zabawkami...

    A Mona jest śliczna zazdroszczę Ci jej. :3
     
  •  
     
     
  •  
     
    Ach, Monaa...
    Zgadzam się z Twoim wpisem. Ludzie dziwnie reagowali, gdy w gimnazjum zrobiłam na angielski prezentaję o lalkach.
     
  •  
     
    Toleruję wypowiedzi/komentarze typu "szkoda, ze sprzedajesz" albo "trudno, lubię ja u ciebie." i tak dalej. Ale nigdy nie taakiego "Nie powinnaś" . Jak to nie powinnam? To jest to jakiś obowiązek? Znaczy posiadanie lalki DO KOŃCA ŻYCIA, bo ktoś tak chce? Jakiś regulamin opisujący, iż nie wolno sprzedawać lalki?
    Ale się rozpisałam ;w;
    (Wybacz, Snowflake, ale połowa dotyczyła komentarza, którego ja otrzymałam, ale postanowiłam to tu opisać, bo ty napisałaś ten temat)
     
  •  
     
    Napisałam tu o sobie, ponieważ pewna dziewczyna napisała u mnie w komentarzu "Nie powinnaś jej sprzedawać, zobacz post sołflejka" . Szczerze - zdenerwowałam się.. Sprzedaż to poważna rzecz i nie mam pięciu lat, żeby tego nie wiedzieć. Może i mam tylko prawie 13 lat, ale wiem doskonale, ze takie decyzje trzeba omówić, bo to dużo pieniędzy ten piękny kawałek plastiku.. I nie będę zatrzymywac lalki tylko dlatego, że ktoś tak chce. To moja decyzja. Również nie mam zamiaru zmieniać tej decyzji dlatego, ze to kawałek plastiku kolekcjonerskiego, nie! :) Nie zmienię tego, bo "są więzi" . Są albo ich nie ma. I to MY sami o sobie wiemy najlepiej czy są czy nie. Nikt inni nie może tego osądzić. Jeżeli uważa, że powinien sprzedać, to tak zrobi. A jak potem się okaże, iż chce ją - to nie sprzeda. Proste. :D
    Po części się zgadzam, bo niektórzy w ogóle nie zastanawiają się nad sprzedażą tylko z dnia na dzień zmieniają zdanie i spontanicznie wybierają decyzje - to jest już dla mnie głupotą. :D
     
  •  
     
    Nie lubię osób, które się wyśmiewają z czyjegoś hobby ;_; Jak tak można? :C
    Ja sprzedałam lalkę. Ze sprzedażą zastanawiałam się długo, oj długo. Potem znalazłam aukcję na 'kup teraz' z moją wymarzoną lalką. Od razu (nie tak od razu xD) poprosiłam rodziców o jej kupno. Ale to nie ten temat.. Ja się częściowo nie zgadzam.. Rozumiem - kochałam ten kawałek plastiku i tak, kocham już ten, który do mnie jedzie.. Ale dlaczego akurat o tym gadacie? O sprzedaży lalek kolekcjonerskich? A sprzedaż Barbie, Monsterek to juz nic? Choćby nawet figurki, bransoletki, talizmany i inne tego typu rzeczy. To to samo. Również więzi itd. A jednak sprzedajemy. I nikt nie ma z tym problemu.
    Zatrzymałam lalkę w pudle chyba tydzień a bo i więcej. I nic.. Jestem za tym, żeby ją sprzedać. I to nie jest taka decyzja..
    Zresztą niech ktoś robi, sprzedaje co chce. Jego problem. Tak samo teraz będzie mój problem, jak zachce mi się mojej sprzedanej lalki - choć tak raczej nie bedzie. Niech ludzie robią, co chcą. ^^
     
  •  
     
    W pełni się zgadzam.
    Piękne zdjęcie *^*
     
  •  
     
    Jak dla mnie "kochać kawałek plastiku" to wmówić (?) sobie jej osobowość, charakter... Ale tylko wariaci są coś warci, prawda? :'D
     
  •  
     
    Aż się w oku łza kręci, uwielbiam takie posty.
    Sama w Lipcu dostanę lalkę.
    Wiem że to odpowiedzialność i wykazanie jej.
    Uważam że sobie poradzę.
    Jestem ciekawa jak wygląda taka miłość.
    Według mnie jest piękna  i kochanie kawałku plastiku wcale nie jest powodem do wstydu.
    Pozdrawiam.
     
  •  
     
    Wzruszający post :)
    Czasami mam chwile kiedy chcę sprzedać Tamarę, ale pomimo to wiem, że jest moim największym skarbem, którego nie oddam :3.
     
  •  
     
    Całkowicie cię popieram (:
    Szybko się w niej zakochałaś, ale w sumie ci się nie dziwię ^^
     
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków